V

Noc była cicha. Okręt na kotwicy

Niepełnym żaglem brał wiatru pieszczoty.

Powietrze szkliste, pełne tajemnicy

Księżycowego blasku i tęsknoty.

I tak się błękit ochylił dokoła,

Że maszt najwyższy, schylony u szczytu,

Nie śmiał jakoby wznieść dumnego czoła

Pod kryształowym sklepieniem błękitu.

A w drżącej fali jak srebrne delfiny