VII

Wypił — i z wolna płomieniem rozkwita;

Z czoła zasłony opadają mgliste,

W źrennicy płomień obłąkania świta,

Oczy tak jasne, błyszczące i szkliste,

Że można było przejrzeć w nie daleko,

Straciły barwę — stały się iskrami,

I gorączkową rozpalone śpieką,

Kryształowymi pokryły się łzami.

A potem czoło wsparł na drżącej dłoni,