Oczy nie miały wzroku, choć bezsenne,

I wszystkie żyły wybłysły na skroni

Jakby gałązki bluszczu powiązane;

I wszystkie włosy jak liście jesienne

Drżały na czole, wiatrem nie rozwiane;

I w marmurowej na pozór postawie

Rozkołysanie widać zmysłów pjane.

A o czym inni śnią — widział na jawie,

Tylko jaśniejsze. Jak węża kawały

Rozcięte widma jednym życiem drgały.