Dwubarwnym światła uwiane promieniem,

Z bliska ogromne — jak ciemni szatani,

Biegły w dwie strony oddaleniem mniejsze,

I coraz dalsze — i coraz świetniejsze,

Jak mgliste gwiazdy niknęły w otchłani. —

A Lambro nie śmiał tchnąć — bo choć wyniosła

Była duchami otoczona sala,

Lecz taka lekka, że powietrza fala,

W otchłań człowieka tchnieniem potrącona,

Może by duchów kolumny rozniosła.