Że nie mógł zamknąć oczu — i na czole
Palące uczuł znamię duchów wzroku,
I drżał — gdy szmerem rosnącym potoku
W ciszy setnymi głosy zawołali:
„Czemuś nie skonał, gdy wszyscy konali?” —
VIII
Straszna twarz Lambra łamana cierpieniem,
Otworzył usta, chciał mówić — i nie mógł...
A potem słowo złamane westchnieniem,
To słowo „żyję” rzucił z głębi łona...