Patrz! patrz! patrz! ona ojca wybawiła

I tu mnie przyszła zagłuszyć radością;

A kiedy ona mówiła o ojcu,

To ja nieszczęsna myślałam o synie81;

A kiedy ona lała łzy rozpaczy,

To ja nieszczęsna krwią płakałam w sercu. —

Weź ojca swego! weź! — ja potrzebuję

Nauczyć teraz was wszystkich litości.

Ja bym głaskała ręką wasze tury,

Prosząc o łaskę ich nad moim synem;