Wódz dwie głowy miał: wtem jedna głowa

Oczy nagle jako trup zawarła88,

Spadła na nią iskra piorunowa;

I ta głowa smętna, już umarła,

Jęła89 smutnie mówić z drugą, żywą,

Aż skry zjadły jak smolne łuczywo

Rozpłakaną tułowu koronę.

I spojrzałam w drugą walki stronę,

Odwróciwszy się jak od gasnącej główni

Od półmartwej osoby.