Gdym ją dusiła, dziesięć matek było
We mnie zamkniętych — teraz przerażona,
Że wszystkie we mnie syczące gadziny
Ucichły — jestem jak trup. — Co uczynię?
Aha — odeszlę Derwidowi harfę.
A sama włożę zbroję... w krew się rzucę...
Wychodzi.
SCENA II
Pole przed zamkiem Lecha.