Cień się jakiś przesuwa po szybach kryształu,
Tak — to ona — królowa! Poznałem koronę...
Bliżej! Bliżej — o nieba! Już mi sił nie stanie17.
W oczach się snują dziwne gorączki kolory.
Gdyby mnie jaki człowiek obaczył w tym stanie,
Rzekłby z gorzką litością: Botwelu! Tyś chory!
Idź do szpitala! Słuchaj! Ty jesteś szalony!
SCENA II
BOTWEL, PAŹ.