Ujść przed nią — gdzież uchodzić? Wokoło noc ciemna;
Może tu koło domu ukryte sztylety?
Czegóż się nie dopuszczą? Na co nie odważą?
Nie ma większej poczwary na ziemskim przestworzu.
Po chwili.
Zostanę tu! Obaczę, z jaką jutro twarzą
Przyjdzie szukać zmarłego męża na tym łożu.
A twarz jej uda bladość — może ubielona?
Może jęk jej usłyszę za drzwiami komnaty,
Pewna jest mojej śmierci, wprzód nim się przekona,