PAŹ

Był jednak blisko wczora, kiedy w dworzan kole

Towarzyszył ci, pani, na królewskie łowy;

Tajemniczy miał smutek wyryty na czole.

Potem, gdy cały orszak siadł na strojne łodzie,

Botwel stanął przy sterze, twarz jego pobladła,

Patrzał w głębinie wody, jak gdyby w tej wodzie

Widział jakie straszliwe, dręczące widziadła;

I coraz się nachylał, drżałem, nigdy w świecie

Takiej myśli w człowieka nie widziałem twarzy;