Słuchaj! Twój pożar jeszcze w maleńkiej iskierce,

A już cię strawił, już cię zwiędniałym uczynił.

Aniś ty jeszcze w niczym skalał się, przewinił,

W jej szafirowych oczach twoja bogobojność

Zostawiła anielskość dotąd i spokojność;

Lecz to nie potrwa wiecznie, to nie potrwa długo...

Wierzaj mi, ty być musisz twego losu sługą,

Bo nie możesz być panem; nie, to niepodobna.

Zostaw ją tu — jak róża kwiatami ozdobna

Niech się błyszczy i cicho na słońcu przekwita.