Lecz ty uciekaj! Ciebie już skrzydłami chwyta

Straszny duch ognia, tobie uciekać potrzeba.

Wierzaj mi, są miłoście bez gwiazd, Boga, nieba,

Te wkrótce zetrą serce na proch — tak go znudzą,

Tak splamią, tyle razy do niczego zbudzą,

Tyle razy w sen cichy ogłupienia wtrącą,

Że wreszcie źródło wspomnień na wieki zamącą —

To się i z tobą stanie. Jedź ze mną, Zbigniewie.

Jak dwa motyle w wichru kręcone powiewie,

Przelecimy przez okna otworzone dworu,