Mazepo!

MAZEPA

Listy te były takie, żem się tu na ślepo

Wrócił do zamku. — Króla chcąc uniknąć twarzy,

Wkradłem się do ogrodu, nie spotkałem straży,

I długo ważąc w myślach owego wieczora,

Kogo by w mojej biedzie wziąć za protektora,

Albowiem mnie to srogie groziło więzienie,

Wpadłem, bo tak nieszczęsne chciało przeznaczenie,

Do pustego pokoju tej pani. — Wtem słyszę,