Ktoś nadchodzi — osób dwie — kilka słówek piszę

Na wachlarzu jejmości o prezencji77 własnej,

Potem z trwogi do ciupy tej wpadam niejasnej

I zapuszczam firanki. — Moja dotąd wina! —

Z wojewodzicem była to wojewodzina.

Jużem chciał łeb wychylić jak ryba z niewoda78,

Gdy oto wpada z ludźmi zbrojny wojewoda,

Krzyczy, grzmi, wietrzy — zwietrzył mnie za tą firanką;

Już miałem wyjść i moją szabelką acanką

Drogę sobie otworzyć i wrota kozacze...