Lecz słucham — ona, panie miłościwy, płacze;

Ona, kiedy mąż wrzeszczy i tupce ciemięga,

Na krzyżu mu najświętszym Chrystusa przysięga,

Że mnie w alkowie nie ma. — Jakże tu wyjść było?

Przysięgła — jam się kurczył i serce mi biło:

Już myślałem, że burzę przeczekam bez szwanku79.

Wtem wojewoda ludzi zawołał z krużganku...

Przyszli — ja słucham — włosy mi wstają na głowie,

Każe mnie kamieniami zawalić w alkowie...

Walą głazy — ja słucham — stosują do węgła...