Czary z kryształu, zbroje, sukna z cudnych tkanin,

Jedwabiu, lub wielbłądów błędnych Tatarzyna.

A tu lasami łąki zarastają żyzne.

Jakiż tu kupiec zajrzy? gdzież bogactwa moje?

Ubogą tylko wziąłem po ojcu spuściznę,

Nie dbam ja o bogactwa! o złoto nie stoję!

Ale w skarbcu jedyna po ojcu pamiątka,

Jedna szata w rozliczne lśniąca malowidła,

Wagą złota płacona, z jedwabnego wątka,

Której barwy tak zmienne jak motyle skrzydła;