I w alabastrach błyszczy się ukryty...»

Nie przeszła chwila, już byłem na górze

Wśród śniegów lodu; i w tak prędkim biegu

Wróciłem nazad, że doliny róże

Kwitły utknięte w wazonie ze śniegu.

Ja miałem brata... Całe pokolenie

Było mi niegdyś jak wierna rodzina,

Dzieliło razem i głód, i pragnienie;

A teraz każdy z braci mię przeklina

I chce mi szkodzić jawnie lub obłudnie.