I mgły krwią czerwienił własną,

Hełm rozpalił w błyskawicę,

Miecz potrząsnął purpurowy,

A okropne cztery głowy,

Jako perły zausznice

Z twarzą nieznajomych plemion,

Niby róże — niósł u strzemion.

— A ty zaraz — w ręku kord,

W kosach przed nim cała wieś!

Duch ten — krzyczysz — jest to rzeź!