Twych firanek karmazynem

Owionięte, osłonione,

Jak róż jasne — jak sen płone9,

Pełne, mówię, mar szkaradnych,

Bez słońc, bez gwiazd, kwiatów żadnych,

Przestraszyły cię, żeś krzyknął;

„Stójmy tak — na ojców kości!”

I twój anioł, już w przyszłości

Zabłyśniony, — jak sen zniknął.

*