Wezwę tę trójcę Ducha, co w nas teraz krzyczy
O sprawiedliwość bożą... I każę, by święta
Rzuciła się aż w straszne globu fundamenta...
I tam wprzód, nim dosięgnie formy ludzkiej szczytów,
Leżała na łożysku stopionych pirytów,
Gdzie płomień — grzmot — lawina leje się i smoła,
Aż ją tam który anioł do formy zawoła...
Lecz nie!... Na to by trzeba niewymowne męki
Opowiadać — więc z rajskiej wywiodę jutrzenki
Trzy święte Duchy nasze, formą je odzieję