Wyznaj mi — o, Sofosie — że te, co cię chwalą,
Ludy... strasznego w tobie znalazły Anioła,
Objawiciela; bo ty, mocna i wesoła,
Uciekałaś przez ogień skrzydłem upragnionym
Gołębia — gdzieś za rajskim, za ślubnym, straconym:
Znów go znaleźć lecąca... A tam pozostało
Form — przez ciebie stworzonych z Ducha — nagie ciało,
Stosy i dogmat jeszcze straszniejszy, bo ciemny.
My oba z Helionem... strach nas potajemny
Brał, widząc, jak ty, straszna w uczuciu istota,