Egipskiego pałacu twego — wychowany
Przez twe sługi. A ludu mego ból i rany
Już na mnie swoją pieczęć straszną położyły:
Bom był zdziczały — strasznej potęgi i siły —
Dziki w oczach... A na mnie, jako na sierocie —
Czułem — leżała sprawa, przy ogniach i grzmocie
Mająca wstać... A jednak usta były twarde
W mówieniu — myśli ciemne, potężne i harde,
Ale nieśpiewające... Pierś zaklęta była. —
Jakiż piorun mię wstrzęsie? I kto powysyła