Z wnętrzności moich — prawa poważne jak starce:
W sieroty biednych piersiach — gdyby w złotej arce
Złożone? Kto mi do ust trąby tryumfalne
Przyłoży — a te Ducha podstawy moralne
Rozgłosi? Kto wężowy Duch kłamiący zdusi? —
Właśnie mię Pan Bóg oto na puszczach przymusi,
Że jako przewiniciel, godny Jego grzmota:
Ja sam przeciwko prawu świętemu żywota
Stanę zawinicielem... Widzę oto skały,
Gdzie ze mnie, Judejczyka, buntownik zuchwały