Gwałtownicą cię sądzę wyroków straszliwą,
Widząc, żeś teraz przyszła. — Pewnie ci niemało
Inkantacje Manfreda śród orłów, nad skałą
Krzyczane... i litewskie pomogły guślarnie...
Ja sam może — na wiatry gdzie rzucając marnie
Łzy i głosy namiętne, gdy gwiazdy się złocą
A mgły jesienne gonią: — możem był pomocą
Twemu Duchowi — stary że porzucił cmentarz.
Posłuchaj, Izys moja! — Ty się tam pamiętasz...
Z bratem twoim, Sezakiem: — żeś podobno stała