Przybywających wreszcie do Vostizy308.

Tu jeszcze pomnik turecki, dąb stary,

Na podniesieniu z głazów przy ulicy

Siedział spokojny. O tej to godzinie

Turek tu niegdyś pił dymy w bursztynie309.

9.

Lubiłem lipę, co nad sławnym Janem310

Cień rozstrzelony zbierała pod siebie

I co rok miodu obdarzała dzbanem

Niewymyślnego w żądzach i w potrzebie,