Jak podsrebrzone liście rozchwianej topoli.

Lecz ludzie, piorunową spłoszeni ulewą,

Nigdy razem na bliskie nie usiędą drzewo447 ,

Ale niezgodnym lotem rozchodzą się błędnie.

Ani tam listek róży, gdzie liść lauru więdnie...

Już miesiąc, jak z jednego wyjechawszy grodu,

Ty pod strzechę własnego domu, w cień ogrodu,

Ja w nieznane uciekam krainy południa

Przed ścigającą myślą i mrozami grudnia.

A gdy mi już na opak idą roku pory,