Gdy zima kwiatowymi ubrana kolory

Ani po górach lekkim płatkiem śniegu sypie,

Ani w kryształ ubiera brzozy, ani skrzypie

Pod saniami wieśniaka, ani pod stodoły

Zgania wróble, ni smutno zielone jemioły

Różami świegocących osypuje gilów,

W kraju porżniętym wstążką jasną siedmiu Nilów

Mógłbym o spokojnikach zapominać wiejskich,

Pijąc muł Etyjopów448 zamiast wód letejskich449.

Lecz ja przeciwnie — wszystkie widziane obrazy