Że cię wkrótce dusząca opanuje sytość,

I szukasz znużonymi oczyma błękitu,

Lecz próżno! — bo dom szczytem przyrasta do szczytu;

Bo ledwo się oglądniesz, zaraz ciebie horda

Oślarzy za złotego zwąchała milorda

I osiołkami drogę zwężoną przegradza —

Chwyta — piastuje — z ziemi podnosi — i sadza

Na szybkolotnym ośle, razów mu nie szczędzi,

Aż biegnąc, pod złotego orła cię zapędzi.

Szczęśliwy, kto tak gnany, pod rozsądek ścisły