I już nie takie jakie było wczora565,

Ale podobne do słońca upiora.

A niebo, które patrzało na zgubę

Mego rodzeństwa, moich trojga dzieci,

Tak mi się mgliste zdawało i grube

Ziemi wyziewem i słońca purpurą,

Że nie wiedziałem, czy pacierz doleci

Do Pana Boga, co się zakrył chmurą.

I tak dni dziesięć przeszło, choć nieskoro566.

Reszta mych dzieci żyła — wszystko czworo.