Ale nazajutrz grom przyszedł uderzyć —
Córka!!! — Lecz na co z boleścią się szerzyć?
I to mi dziecko sroga śmierć wydarła!
I ta mi córka na rękach umarła!
A była jedna najstraszniejsza chwila —
Kiedy ją bóle targały zabójcze,
Wołała: „Ratuj mię! ratuj mój ojcze!”
I miała wtenczas czerwone usteczka
Jak młoda róża, kiedy się rozchyla. —
I tak umarła ta moja dzieweczka,