Namiotu mego — córki go uprzędły —

Płótna na rosie poczerniały, zwiędły

I podarły się, i lekko napięte

Były jak próchna z ludzkich trumien zdjęte.

Zarazę było znać na tym namiocie —

I wiesz, że nawet tych wróbelków krocie,

Co zlatywały się tutaj o brzasku

Jeść okruszyny i kąpać się w piasku;

Odkąd mi dzieci zaczęło ubywać,

Po żer przestały się wszystkie zlatywać.