Czy odstraszyło je podarte płótno

Namiotu mego? czy twarz moja biedna? —

Nie przyleciała z ptaszyn ani jedna

I spostrzegłem to — i było mi smutno.

Po córce w pięć dni — o Boże mój! Boże!

Z wieczora huczeć już zaczęło morze

I słońca się krąg pochował ponury,

I niebo czarne zaciągnęły chmury.

Noc przyszła, dotąd w pamięci ohydna,

Ciemna, od gromów czerwoności widna.