I z przerażeniem rozmyślałem w sobie,

Jak moim dzieciom takiej nocy w grobie?

I nagle. — Czemuż ta śmierć tak zdradziecko!

Tak cicho weszła pod namiotu żagle?! —

Grom spadał, hucząc, po gromie — i nagle

W kołysce z cicha zapłakało dziecko —

A płacz ten musiał być strasznym wyrazem...

Bo zaraz — matka — ja — oboje razem —

Rzuciliśmy się, gdzie robaczek lichy...

A choć dziecięcia jęk był bardzo cichy,