To tak wydawał się obojgu głośny

I tak rozdarty, i taki żałośny,

I tak z głębokich wnętrzności wyjęty!

I tak rozumny! i taki przeklęty!!!

Żeśmy oboje biegli gromem tknięci,

I bez nadziei już! i bez pamięci!

I nie zawiodło przeczucie żałoby!

Umarło — z takiej jak tamte choroby.

I poszło leżeć między trupy bratnie,

Moje najmilsze!... i moje ostatnie!!!