Dają, za pościel kładzie i węzgłowie25,

Siadłem pod chatą kobiety cmentarnej,

Co odmykała trumnom kołowroty,

I pełny byłem wtenczas myśli czarnej

Jak Brutus, który na twarz białą cnoty

Krwią swoją rzucił. A u gospodarnej

Kobiety były z malw ogromne płoty

I z nędzą piękność połączona sielska,

Że chata się ta zdawała anielska.

Wszystko mi jakiś wzrok duchowy, blady