Anioła-stróża, a ty — o litości! —
W oczy jej patrzał czyste, u nóg klęczał,
A drugą myśli połową pieśń mijał,
Palił dom, ojca w płomieniach zabijał.
Powiedz, czy w harfie tej dziś jest żałośny29
Tego dziecięcia jęk i skarga cicha?
Czy ty pomiędzy aniołami głośny
Tą harfą? Czy ci ręka nie usycha?...
Patrz... ten duch, niegdyś tak mało litośny
Temu dziewczyny sercu, teraz wzdycha