I lirnikowi palcem pokazuje,
Jakby chciał mówić: „Patrzaj, on to czuje!”
Precz, bladzi! — i ten trzeci, co nad głowy
Wyciąga ręce i nad wami trzyma
Swój wielki, bardzo ciężki krzyż cynowy,
Niech mię nie prosi łzawymi oczyma!
Stary świat skonał, nie zaczął się nowy.
Dla takich duchów jak wy — miejsca nie ma!
Lećcie i w nową zorzę się rozpłyńcie,
I bądźcie nowi duchem — albo gińcie!