Gdybyś mógł stopić twoje wszystkie farby

W jednym miłości bożej dyjamencie

I zostać chwilę w czystym bezkolorze,

Miałbyś zeń potem wszystkie ognie boże,

Przedlotem ducha światy byś wyminął,

Wiedział o niebie, nim się inny dowie.

Mrówko! nie będziesz ty przeze mnie słynął:

Ja ci się strzaskam jak piorun na głowie,

Ja, z którąś dawniej ty jak łabędź płynął,

Kiedyś był nowy i sił nie miał w słowie,