Teraz patrz — wiatr mi kształt spokojny gwałci;

Gdy zadrżysz, jestem ja sama wzruszona,

Oczy się moje jak szafir krysztalą,

Rany na nogach i rękach się palą...

Poeta

Rany twe płoną — widzę — szafir nocy

Ma z twoich strasznych ran cztery pochodnie.

Pal się! Nie mogę żadnej dać pomocy,

Tylko to powiem, że przez krew i zbrodnie

Szukałem ciebie rosnąc w piękność mocy,