I gubiona w matek płodzie!

Jeśli mój żywot na wschodzie

Czego wart, to Bóg to widzi,

Że go składam na ofiarę

I wszelką żywota marę

Składam, aż to, co mię wstydzi

We mnie, krew moja kozacza

Wypłynie sotkiem216 strumieni

I na węże się przemieni,

I ślady swe powytłacza