Tonące ludzie w rozpaczy;

I sam w domek zajrzeć raczy,

Sam po rycerza przychodzi».

«Jakoż» — mówił — «mam ufanie,

Że na werbunku274 nie zginę».

To, jaśnie wielmożny panie,

Z jego ust słyszałem wczora275,

Potem swoję276 mi dziewczynę,

Służkę u twojego dwora277,

Polecił: i wnet z lewady