Bo ta przy srebrnym warkoczu

Twarz biała jak u komety,

Bo w twarzy te węgle oczu,

W oczach te wzroku sztylety

I krwią, i ogniem czerwone,

Gdzieś na powietrzu utkwione,

Wylatujące z rozłogu,

Gdzieś utkwione... jakby w Bogu,

Dziś widzę...

Teraz was proszę