Śpiew i tańców tupotanie;

To mi i zapachy leśne

I te głosy lecą dźwięczne;

Od smętności aż miesięczne,

Z wesołości — aż bolesne;

A od krzyków, niby wściekłe,

A od ech, długie, rozwlekłe,

A czasem czyste jak ślozy347,

Jak szkło, na serce się leją.

To czasem się mgły odwieją