I na węgiel czarny spali,

A paląc, twarz ci oświeci,

Abyśmy się raz spotkali,

Nim się napotkamy w niebie,

Raz jak trupy spojrzeli na siebie.

Bóg to widzi, że nie chcę żywota,

Ale śmiercią chcę twej śmierci, gałganie!

Chcę do mogilnego błota

W robaków i krwi bluzganie

Zaciągnąć ciebie za włosy,