Siekierą tak odwalone,

Że ma zawiasami skórę,

Powieszę jak żywą wronę!

Jak ty, krwawy pastwicielu!

Na jednym obywatelu

Stawszy się piersi felczerem,

Usta mu zrobiłeś zerem

I straszną krwawą pustoszą,

A ze skór odartych skrzydła,

Które go w niebo unoszą