Zawsze w miesięcznych pozłotach

Stoi smutek... W sercu boli

I myśl puszcza w lot sokoli.

Z takim to smutkiem a zręczne

Oczy posławszy za szpiegi

Na ciemne wzgórze miesięczne

I krwią zroszone mogiły,

Aby mi tam wypatrzyły

Na razie ratunku brzegi,

Wszedłem, strachu będąc blisko,