Błąkały i szły w roztrzaski,
W garście złota, w kwiaty cudu,
Które pewnie wzroki ludu,
Co na krwi kałużach wiszą
Obłąkane strachu snami,
Nazwą krwi tulipanami
I Rusałkom je przypiszą,
Widząc kwitnące śród cieni...
Wszedłszy tam, gdzie mgła jesieni
Mży, a liść lipowy cięży