I na miesiącowych strunach

Kładzie swoje czarne plamy;

Gdzie gałęzie, jak kłąb węży

Lecących z piekielnej bramy,

Matki, przy synach ksykunach

Zatrzymały się i leżą

Na ogniach, jak na piorunach,

Panując nad horodyszczą380,

A patrzą, gdzie żądłem uderzą

I na serce trupów świszczą;