Krwawego spod grobu trupa,

Za którym czarna wron kupa

Upędza się, goni i wrzeszczy.

Przybiegł, obaczył te mary

I... jak dąb, co w sobie zatrzeszczy,

Powieje liścia sztandary,

Pokłoni się światu — i runie,

Tak on na tej białej trunie381,

Gniotąc narcysowe pączki,

Leżał, głową powalony